środa, 1 sierpnia 2007

Dwie ostatnie wycieczki

Wybaczcie brak nowych notek, ale mój pobyt powoli zbliża się ku końcowi, przez co przygotowania do końcowej prezentacji jak i egzaminu (które są warunkiem ukończenia tego kursu) idą pełną parą i nie mam zbytnio czasu na pisanie. No ale dziś mam taką możliwość ;)
W zeszłą środę udaliśmy się większą grupą (coś kolo 25 osób) na wycieczkę do browaru Suntory. Oczywiście do samych hal fabrycznych nas nie wpuszczono ;P Zamiast tego miła pani w błękitnym mundurku oprowadzała nas po pokazowym budynku, gdzie mogliśmy zapoznać się procesem produkcji piwa (film) oraz obejrzeć urządzenia, w których się je wytwarza. Pomimo iż pani przewodniczka szczebiotała po japońsku mniej więcej rozumiałem co do mnie mówi ;) Co ciekawe, w jej wypowiedziach bardzo często padała nazwa ich najnowszego piwa, które ponoć jest najlepsze jakie dotychczas mieli okazję sprzedawać. Jak widać - reklamę wcisną wszędzie ;P Na szczęście nie musieliśmy wierzyć pani na słowo, gdyż na koniec wycieczki zaproszono nas na degustację piwa. I to chyba była najlepsza część tej wycieczki - darmowe piwko bez ograniczeń ;) Szkoda tylko, że nie rozdawali tego w puszkach - załapałbym się wtedy na więcej ;P
W poniedziałek zaś udaliśmy się do straży pożarnej. Tak jak i przy pierwszej wycieczce - trafiliśmy na pokazowe piętro. Tym razem oprowadzał nas strażak ;) Zwiedzanie zaczęło się od pokazania filmu w 3D, o tym jak w roku 200X w Tokio uderza spore trzęsienie ziemi. Oczywiście film miał wybitnie edukacyjny cel - pokazano jak należy się zachowywać podczas takiego kataklizmu i jakich błędów nie można popełniać. Pomimo iż film był jakoś z początku lat '80 to oglądało się go przyjemnie - głównie za sprawą wspomnianego już trójwymiaru ;) Po seansie przyszła kolej na przejście szkolenia z poprawnego używania gaśnicy. Mieliśmy nawet możliwość użycia prawdziwych gaśnic by zgasić wirtualny ogień. Następnym punktem programu była wizyta w symulatorze trzęsienia ziemi. Każdy z nas mógł doświadczyć jakie to jest uczucie podczas dużego trzęsienia.



Ostatnim punktem programu było wyjście z zadymionego korytarza. Mówiąc krótko - ta wycieczka była naprawdę wspaniałą zabawą.


2 komentarze:

S. pisze...

Po minie widać, że piwko Ci smakowało :)

Kuba Tyszko pisze...

Hej, jakos szybko ci ten pobyt zlecial, ja teraz mieszkam w mizonokuchi wiec 15 minut od ciebie, moze jakis browarek ?
Ja od czwartku mam urlop wiec mam czas w dowolnej chwili.
pisz maila na kuba@lbl.pl
pozdrowka.